Wspominałam już kiedyś o zmieniającym się guście, o tym, że z czasem zaczęłam lubić np. koronkowe serwetki... i rosyjską porcelanę. Dlatego mój pierwszy sznur robiony techniką ukośnika wygląda jak filiżanka z fabryki Łomonosova :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydełko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydełko. Pokaż wszystkie posty
sobota, 30 sierpnia 2014
Jak rosyjska porcelana
Niespodziewany Koniec Lata obudził mnie dziś myślą, że oto trzeba koniecznie rozpocząć projekt "Piernik staropolski" i usmażyć powidła. Dlatego o nieludzkiej porze pojechałam na rynek, skąd bardziej doświadczone panie straganiarki "wygoniły" mnie i kazały poczekać jakieś 2 tygodnie na śliwki węgierki.
Wspominałam już kiedyś o zmieniającym się guście, o tym, że z czasem zaczęłam lubić np. koronkowe serwetki... i rosyjską porcelanę. Dlatego mój pierwszy sznur robiony techniką ukośnika wygląda jak filiżanka z fabryki Łomonosova :)
Wspominałam już kiedyś o zmieniającym się guście, o tym, że z czasem zaczęłam lubić np. koronkowe serwetki... i rosyjską porcelanę. Dlatego mój pierwszy sznur robiony techniką ukośnika wygląda jak filiżanka z fabryki Łomonosova :)
niedziela, 22 czerwca 2014
niedziela, 19 stycznia 2014
Pół tysiąca!
Głupio byłoby nie odnotować, że to mój pięćsetny wpis tutaj.
Bez statystyk (nie znoszę tabelek i wykresów), podsumowań i fanfarów ;)
Dziękuję, że tutaj zaglądacie i czasem zostawiacie ślad w postaci komentarza. Chociaż nie mówię o tym codziennie to każda wizyta sprawia mi radość.
Postanowiłam podarować upominki-niespodzianki trzem pierwszym osobom, które zostawią komentarz pod tym postem. Zapraszam :)
Pierwsze pół tysiąca zamknę bransoletką z motywem sowy. Jeśli ktoś chciałby je powtórzyć to zdecydowanie zalecam robienie ukośnikiem ;)
Pozdrawiam serdecznie :)
Bez statystyk (nie znoszę tabelek i wykresów), podsumowań i fanfarów ;)
Dziękuję, że tutaj zaglądacie i czasem zostawiacie ślad w postaci komentarza. Chociaż nie mówię o tym codziennie to każda wizyta sprawia mi radość.
Postanowiłam podarować upominki-niespodzianki trzem pierwszym osobom, które zostawią komentarz pod tym postem. Zapraszam :)
Pierwsze pół tysiąca zamknę bransoletką z motywem sowy. Jeśli ktoś chciałby je powtórzyć to zdecydowanie zalecam robienie ukośnikiem ;)
Pozdrawiam serdecznie :)
piątek, 1 listopada 2013
sobota, 18 maja 2013
Turecki
Bynajmniej nie święty... Sznur.
Dziergając go, myślałam, że nawet wiele przyjemności ztego nie ma, bo robi się bardzo szybko.
Wyszedł taki ładny, że nie mogę go zdjąć ;)
Chcecie zobaczyć? ;)
Dziergając go, myślałam, że nawet wiele przyjemności ztego nie ma, bo robi się bardzo szybko.
Wyszedł taki ładny, że nie mogę go zdjąć ;)
Chcecie zobaczyć? ;)
sobota, 6 kwietnia 2013
czwartek, 4 kwietnia 2013
Wymianka i o zmieniającym się guście...
Klikaf, autorkę bloga Druty i motki (klik) poznałam jakiś czas temu, przy okazji internetowej zabawy Robótkowy Secret Pal (to taka wymianka upominkowa, organizowana 2 razy do roku, chociaż ostatnio z dłuższą przerwą).
Klikaf ma dar w rękach. Dar do drutów i motków. Zauroczyła mnie swoimi serwetkami. I tu dochodzimy do kwestii zmieniającego się gustu - lata temu takie serwetki z bawełnianych nici królowały w domu mojej Babci, a ja uważałam je za obciach i drobnomieszczaństwo ;) Zresztą, parę lat temu nie lubiłam porcelany, a teraz zakochana jestem w Łomonosowie...
Dzisiaj jednak zapytałam Klikaf, czy nie zechciałaby zrobić dla mnie jednej. Zgodziła się!!! Hura!!!
Zobaczcie czym mnie uradowała - dwiema serwetkami, zestawem drewienek do ozdobienia i koralikami:
W zamian zrobiłam obrazek w stylu rustykalnym. Kompletnie, ale to kompletnie nie "czułam" tu koronki (żal mi było zakrywać słoje na desce, które pieknie wydobyła bejca w kolorze ciemnego orzecha), dopóki nie przyłożyłam jej do boków. Efekt mnie zaskoczył.
Lubię wymianki :)
Klikaf ma dar w rękach. Dar do drutów i motków. Zauroczyła mnie swoimi serwetkami. I tu dochodzimy do kwestii zmieniającego się gustu - lata temu takie serwetki z bawełnianych nici królowały w domu mojej Babci, a ja uważałam je za obciach i drobnomieszczaństwo ;) Zresztą, parę lat temu nie lubiłam porcelany, a teraz zakochana jestem w Łomonosowie...
Dzisiaj jednak zapytałam Klikaf, czy nie zechciałaby zrobić dla mnie jednej. Zgodziła się!!! Hura!!!
Zobaczcie czym mnie uradowała - dwiema serwetkami, zestawem drewienek do ozdobienia i koralikami:
W zamian zrobiłam obrazek w stylu rustykalnym. Kompletnie, ale to kompletnie nie "czułam" tu koronki (żal mi było zakrywać słoje na desce, które pieknie wydobyła bejca w kolorze ciemnego orzecha), dopóki nie przyłożyłam jej do boków. Efekt mnie zaskoczył.
Lubię wymianki :)
poniedziałek, 14 maja 2012
Popatrzcie na moje kwiatki!
Udało się!!! Nie powiem, że gładko i bez przeszkód, ale jest - moja pierwsza bransoletka wydziergana w kwiatkowy wzór.
sobota, 12 maja 2012
Ulubione zestawienie kolorystyczne
...czy raczej - jedno z ulubionych. Błękit lub turkus z brązem.
Zimni ogrodnicy rozrabiają. Mam jednak nadzieję, że nie przeszkodzą jutrzejszemu festynowi rodzinnemu na Górczynie. My się też tam wybieramy, ale doświadczenie podpowiada, że dopóki nie będziemy na miejscu to nic nie jest pewne.
PS. Studenci kulturalnie o 22.00 zakończyli koncerty. Kulminacja czyli Agronalia ma się odbyć za pare dni. Dzisiaj na drzwiach wejściowych wisi kartka z informacją o imprezie i przeproszeniem za ewentualne niedogodności. Miły gest :)
I bransoletka.
Pieknej niedzieli Wam życzę.
Zimni ogrodnicy rozrabiają. Mam jednak nadzieję, że nie przeszkodzą jutrzejszemu festynowi rodzinnemu na Górczynie. My się też tam wybieramy, ale doświadczenie podpowiada, że dopóki nie będziemy na miejscu to nic nie jest pewne.
PS. Studenci kulturalnie o 22.00 zakończyli koncerty. Kulminacja czyli Agronalia ma się odbyć za pare dni. Dzisiaj na drzwiach wejściowych wisi kartka z informacją o imprezie i przeproszeniem za ewentualne niedogodności. Miły gest :)
I bransoletka.
Pieknej niedzieli Wam życzę.
niedziela, 6 maja 2012
Pomylona bransoletka
No i pomyliłam się przy nawlekaniu korali, co zauważyłam, kiedy skończyłam. Coś mi nie pasowało, coś te kwiaty dziwnie ze sobą były połączone, a że robiłam ją na pikniku, zachwycona, że wychodzi i oślepiona nieco słońcem, więc za bardzo się nie zastanawiałam. Uznajmy więc, że to jest to, co zaplanowałam!
Na warsztacie mam kolejną - tym razem kwiatki są OK.
Przed nami nowy tydzień - życzę Wam łagodnego powrotu do normalnego rytmu w pracy :)
Na warsztacie mam kolejną - tym razem kwiatki są OK.
Przed nami nowy tydzień - życzę Wam łagodnego powrotu do normalnego rytmu w pracy :)
sobota, 5 maja 2012
Z pomocnicą
Dzisiaj bransoletka, przy której pomagała mi Starsza Siostrzenica. Wykonała najczarniejszą robotę, ale była to jednorazówka. Jakże zazdroszczę mojej Mistrzyni (klik), która ma taką pomoc na stałe ;)
środa, 25 kwietnia 2012
Kolejna w kolekcji
Nasza dzisiejsza "bohaterka" - ciemnoniebieska z delikatnym paseczkiem błękitu. Zwraca uwagę proste zapięcie ;)
niedziela, 22 kwietnia 2012
Postęp bransoletkowy
Trochę słonecznie, trochę pochmurnie, weekendowo... Robiłam rzeczy, które lubię - dekupażowo i koralikowo. Chciałam już iść krok dalej, spróbować kolejnego stopnia wtajemniczenia - czyli wzorów. Na pierwszy raz najprostszych, graficznych. Oczywiście, ponarzekałam podczas nawlekania. Oczywiście pomyliłam się raz w kolejności i musiało nastąpić cięcie. Mogę Wam pokazać taką oto nowość, świeżo po wyjściu spod szydełka ;)
PS. Gdyby ktoś miał ochotę to bransoletka do nabycia u mnie :) Pozostałe również.
PS. Gdyby ktoś miał ochotę to bransoletka do nabycia u mnie :) Pozostałe również.
poniedziałek, 9 kwietnia 2012
niedziela, 1 kwietnia 2012
Zmiana planów
Czasem los, czy bardziej paskudna, zimna pogoda zmienia plany - rozsądek nakazał, by nie pokazywać się w tym roku w Szreniawie.
W zamian zabrałam się w końcu za klasyczną łubiankę (taką, w której kupuje się truskawki) i skrzynkę po owocach, które zalegały w kątach od dawna. Powstało też kilka bransoletek szydełkowo-koralikowych - opętały mnie ;)
W zamian zabrałam się w końcu za klasyczną łubiankę (taką, w której kupuje się truskawki) i skrzynkę po owocach, które zalegały w kątach od dawna. Powstało też kilka bransoletek szydełkowo-koralikowych - opętały mnie ;)
środa, 28 marca 2012
Kolejna szydełkowa
Niezmiennie ulubione zajęcie od kilku miesięcy - szydełkowanie z koralików. W ubiegły weekend zyskałam jednorazową pomocnicę, która nawlekła sznur. Niestety, drugi raz ten "manewr" się nie uda ;)
środa, 7 marca 2012
Szydełkiem i koralikiem
czyli nic nowego ;)
Najgorsze jest nawlekanie koralików... Medytacyjne bardzo.
Tutaj wersja dla młodej damy, która widząc mnie przy pracy od razu zażyczyła sobie takiej ozodoby na rękę.
Najgorsze jest nawlekanie koralików... Medytacyjne bardzo.
Tutaj wersja dla młodej damy, która widząc mnie przy pracy od razu zażyczyła sobie takiej ozodoby na rękę.
sobota, 31 grudnia 2011
Bal maskowy
Nie nadaję nazw moim "wytworom". Tym razem nazwa sama zapukała do głowy.
To był rok dużych zmian i jednego nieprzyjemnego wydarzenia, które przyniosło potwierdzenie starej prawdy o biedzie i prawdziwych przyjaciołach.
Życzę Wam i sobie, by następne 366 dni przynosiło same dobre informacje, zmiany niech będa chciane i oczekiwane, a zdarzenia pomyślne.
A teraz - let's party :)
To był rok dużych zmian i jednego nieprzyjemnego wydarzenia, które przyniosło potwierdzenie starej prawdy o biedzie i prawdziwych przyjaciołach.
Życzę Wam i sobie, by następne 366 dni przynosiło same dobre informacje, zmiany niech będa chciane i oczekiwane, a zdarzenia pomyślne.
A teraz - let's party :)
środa, 30 listopada 2011
Obiecane
Informację o tych warsztatach znalazłam gdzieś w sieci parę tygodni temu. Bez większej nadziei wysłałam zgłoszenie. Zaskoczyło mnie zaproszenie, które odebrałam kilka dni później. Moje zdziwienie powiekszyło się, gdy okazało się, że o udziale w tym spotkaniu zdecydowała czyjaś szczęśliwa ręka, która losowała. Najbardziej chciałam na żywym (czyli własnym) materiale nauczyć się robic szydełkiem sznury z drobnych koralików. Zauroczyły mnie od pierwszego spojrzenia. Wydawały się prawie niewykonalne, dopóki nie spróbowałam ;) A pod czujnym okiem Weroniki, która cierpliwie korygowała wszystkie nasze błędy, okazały się nawet nieskomplikowane. Oczywiście "przerobiłam" różne potknięcia, bo i błędy w nawlekaniu, i zerwany kordonek. Efekty można zobaczyć na trzech ostatnich zdjęciach.
Czekałam też na warsztaty fotograficzne. Wydaje się, że teraz każdy może robić zdjęcia, ale im dłużej próbuję pokazać wytwory moch rąk, tym bardziej przekonuje się, że fotografowanie to SZTUKA. Agnieszka pokazała nam kilka trików, które możemy wykorzystać, żeby ładniej pokazać, to co chcemy pokazać. Mam nadzieję, że poprawa jakości będzie dostrzegalna.
I na koniec biżuteria tworzona z wykorzystaniem decoupage'u i scrapbookingu z Michelle. Także tutaj okazało się, że chociaż niemal każda z nas miała już do czynienia z tymi technikami, zawsze można nauczyć się czegoś nowego, wymienić doświadczenia, podpowiedzieć jak ułatwić sobie pracę.
Podczas takich spotkań najbardziej lubię poznawać nowych ludzi, często "znanych" z sieci, z forów, blogów itp. Fascynuje mnie rozmowa, ich spojrzenie, często odmienne od mojego, na różne rzeczy. To, o czym mówiłą Michelle w relacji filmowej, że mając te same rzeczy do dyspozycji tworzymy tak różne prace.
Z blogu Pasartu ściagnęłam zdjęcia (oprócz trzech ostatnich, które są moje). Tam tez znajduje się krótka filmowa relacja (klik).
Mogłabym co tydzień uczestniczyc w takich warsztatach. I trochę zazdoszczę uczestnikom kolejnych edycji, bo być może będą uczyć się innych technik :)

Czekałam też na warsztaty fotograficzne. Wydaje się, że teraz każdy może robić zdjęcia, ale im dłużej próbuję pokazać wytwory moch rąk, tym bardziej przekonuje się, że fotografowanie to SZTUKA. Agnieszka pokazała nam kilka trików, które możemy wykorzystać, żeby ładniej pokazać, to co chcemy pokazać. Mam nadzieję, że poprawa jakości będzie dostrzegalna.
I na koniec biżuteria tworzona z wykorzystaniem decoupage'u i scrapbookingu z Michelle. Także tutaj okazało się, że chociaż niemal każda z nas miała już do czynienia z tymi technikami, zawsze można nauczyć się czegoś nowego, wymienić doświadczenia, podpowiedzieć jak ułatwić sobie pracę.
Podczas takich spotkań najbardziej lubię poznawać nowych ludzi, często "znanych" z sieci, z forów, blogów itp. Fascynuje mnie rozmowa, ich spojrzenie, często odmienne od mojego, na różne rzeczy. To, o czym mówiłą Michelle w relacji filmowej, że mając te same rzeczy do dyspozycji tworzymy tak różne prace.
Z blogu Pasartu ściagnęłam zdjęcia (oprócz trzech ostatnich, które są moje). Tam tez znajduje się krótka filmowa relacja (klik).
Mogłabym co tydzień uczestniczyc w takich warsztatach. I trochę zazdoszczę uczestnikom kolejnych edycji, bo być może będą uczyć się innych technik :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)








