Klikaf ma dar w rękach. Dar do drutów i motków. Zauroczyła mnie swoimi serwetkami. I tu dochodzimy do kwestii zmieniającego się gustu - lata temu takie serwetki z bawełnianych nici królowały w domu mojej Babci, a ja uważałam je za obciach i drobnomieszczaństwo ;) Zresztą, parę lat temu nie lubiłam porcelany, a teraz zakochana jestem w Łomonosowie...
Dzisiaj jednak zapytałam Klikaf, czy nie zechciałaby zrobić dla mnie jednej. Zgodziła się!!! Hura!!!
Zobaczcie czym mnie uradowała - dwiema serwetkami, zestawem drewienek do ozdobienia i koralikami:
W zamian zrobiłam obrazek w stylu rustykalnym. Kompletnie, ale to kompletnie nie "czułam" tu koronki (żal mi było zakrywać słoje na desce, które pieknie wydobyła bejca w kolorze ciemnego orzecha), dopóki nie przyłożyłam jej do boków. Efekt mnie zaskoczył.
Lubię wymianki :)